[KUbuntu] Upgrade do wersji 8.04

Po wyjściu ze szpitala dopiero teraz udało mi sie dobić do kompa aby zrobić upgrade… 2GB pakietów do sciągnięcia… Chyba czas na małe porządki. O dziwo wszystko poszło w miarę bezawarynie, jedyny problem to upgrade pakietu:

wvdial – PPP dialer with built-in intelligence
coś się wysypało i iść dalej nie chciało… tak poza tym nawet nie wiedziałem że mam takie cholerstwo zainstalowane…

Oprócz tego żadnych problemów przy upgrade… aż się zdziwiłem (może zbyt pochopnie chwalę…).

Spostrzeżenia:

  • System ładuje się zdeczko szybciej (AthlonXP 2,2GHz, 1.5GB RAM),
  • Firefox zupgradowany do 3.0beta5 – może to i lepiej… chodzi znacznie szybciej z tym że nie działa kilka dodatków z których korzystałem,
  • poprawiona kosmetyka – ikony i style
  • nie wiem po co został usunięty xmms, przeszkadzało to komu?…
  • usunięte repozytoria z virtualboxem itd (upgrade z magicznego graficznego narzędzia – tym razem się nie zawiesiło samo z siebie)
  • jak to zwykle bywa automatycznie zainstalowano sterowniki mesa – nie lubie tego badziewia…

[Zdrowie] No i dopadło mnie….kosmiczne coś

W ostatnim czasie spedziłem praktycznie miesiąc leżąc w łózku… Dopadło mnie… Może to stres…może coś innego. Konowały (czyt. lekarze) jak zawsze stwierdzili że wszystko jest ok. Przecież 40stopni utrzymującej się gorączki to taka normalna rzecz…Przez 2tyg pakowali we mnie antybiotyki i dodatkowo leczyli mnie na serce (w szpitalu zakaźnym!). Jak załatwiłem sobie prywatnie przeniesienie na kardiologie to tam stwierdzono że przecież serce mam zdrowe i po co mnie tak faszerowali… Wziąć pałę i lać takich… Przecież podobno miałem jakieś szmery na sercu i wysokie ciśnienie… a to bardzo ciekawe bo na nadciśnienie nigdy nie chorowałem i zawsze było wszystko w normie, aparatura nic nie wykazała, kolejne badania na kardiologii również…
O warunkach w polskiej sluzbie zdrowia już nie piszę… szkoda nerwów. Totalne olewactwo i syf. Pościel to chyba zmieniają jak ktoś sobie w nią narobi lub jak wychodzi… Jedzenie paskudne :/ Nikomu nie polecam chorować…u nas się chyba tylko umiera. (No chyba że ktoś lubi dawać w łapę – ja do takich nie należę)

Po tym wszystkim stwierdzam że nie każdy lekarz to konował… choć takich normalnych lekarzy trzeba czasem z lupą szukać (2 normalnych na 20 z którymi miałem przyjemność “współpracować)…

Podsumowując… Miesiąc wycięty z życiorysu, nikt nie wie co to było i co się działo… Cudownie! Ciekawe za ile dni pojawią się znów jakieś problemy…