[Zdrowie] No i dopadło mnie….kosmiczne coś

W ostatnim czasie spedziłem praktycznie miesiąc leżąc w łózku… Dopadło mnie… Może to stres…może coś innego. Konowały (czyt. lekarze) jak zawsze stwierdzili że wszystko jest ok. Przecież 40stopni utrzymującej się gorączki to taka normalna rzecz…Przez 2tyg pakowali we mnie antybiotyki i dodatkowo leczyli mnie na serce (w szpitalu zakaźnym!). Jak załatwiłem sobie prywatnie przeniesienie na kardiologie to tam stwierdzono że przecież serce mam zdrowe i po co mnie tak faszerowali… Wziąć pałę i lać takich… Przecież podobno miałem jakieś szmery na sercu i wysokie ciśnienie… a to bardzo ciekawe bo na nadciśnienie nigdy nie chorowałem i zawsze było wszystko w normie, aparatura nic nie wykazała, kolejne badania na kardiologii również…
O warunkach w polskiej sluzbie zdrowia już nie piszę… szkoda nerwów. Totalne olewactwo i syf. Pościel to chyba zmieniają jak ktoś sobie w nią narobi lub jak wychodzi… Jedzenie paskudne :/ Nikomu nie polecam chorować…u nas się chyba tylko umiera. (No chyba że ktoś lubi dawać w łapę – ja do takich nie należę)

Po tym wszystkim stwierdzam że nie każdy lekarz to konował… choć takich normalnych lekarzy trzeba czasem z lupą szukać (2 normalnych na 20 z którymi miałem przyjemność “współpracować)…

Podsumowując… Miesiąc wycięty z życiorysu, nikt nie wie co to było i co się działo… Cudownie! Ciekawe za ile dni pojawią się znów jakieś problemy…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *